Postanowienia noworoczne a ich realizacja

Pierwszy miesiąc nowego roku już za nami. Warto się na chwilę zatrzymać i zastanowić nad tym, co się wydarzyło przez te 31 dni. Pierwsze dni roku to idealny czas na zmiany, 1 stycznia dla wielu osób oznacza początek nowej drogi. Większość ludzi wtedy spisuje swoje postanowienia, cele, nowe nawyki, wyzwania itd. Ilu z nich w tym wytrwało? Pewnie niewielu, pytanie dlaczego? Sama się złapałam na tym, że bez planu nigdzie nie zajdę, tylko będę się kręcić w kółko. Same postanowienia i cele nie wystarczą - trzeba mieć je spisane w czasie i dokładnie zaplanowane. Na mojej noworocznej liście znalazło się kilka rzeczy, których nie zrealizowałam, oczywiście z powodu braku planu działania.


Zapisałam się na fejsbukowe wydarzenie "Przeczytam 52 książki w 2015 roku". Powinnam wypisać sobie dokładnie, jakie książki przeczytam, ile stron dziennie, ile godzin w tygodniu na to poświęcę itd. Miałam jedynie w głowie "52 książki, czyli jedna na tydzień - to dam radę, skoro "Bądź pro" się czyta w jeden wieczór, to spokojnie to ogarnę". Zabrałam się za "Potęgę podświadomości", która jest ciężką lekturą i po tygodniu miałam przeczytane zaledwie 1/3 książki. W miedzy czasie był urlop na Teneryfie, urządzanie mieszkania, promocja mojej firmy itp. W związku z czym, ile pozycji przerobiłam w styczniu? Prosta odpowiedź - zero. Brak konkretnego planu działania i mamy efekt. A raczej jego brak.

Kolejny przykład - wstawanie codziennie o 7:00, bo "bogaci wstają min. 3 godziny przed pracą" i "bogaci wstają rano". Ile razy mi się to udało? Ta sama odpowiedź. Zero. Co było przyczyną w tym wypadku? Również brak planu. Kalendarz kupiłam sobie dopiero w zeszłym tygodniu i próbuję się pilnować, by codziennie przed snem go uzupełniać. Podobno jak wieczorem wypiszecie, co macie zrobić następnego dnia, to programujecie swój umysł. Kiedyś to sprawdzałam i tak, potwierdzam, działa. Kolejny powód, dla którego nie wstawałam o 7:00, było zbyt późne kładzenie się spać - nie pamiętam, kiedy poszłam spać przed 2:00. Oczywiście wiem, że jest to niezdrowe, ale skoro nie mam konkretnego planu działania, to przecież jak wstanę o 12:00, to i tak na pewno uda mi się dużo rzeczy zrobić. Przez takie myślenie m.in. nie zrealizowałam ponad połowy swoich postanowień, bo nie starczyło mi czasu, a właściwie to źle zarządzałam sobą w tym czasie. A propos rannego wstawania - kto z was używa funkcji "drzemka"? Ja jestem od tego uzależniona. Nastawiam sobie zawsze 4 budziki pod rząd co 10-15 minut, czyli ostatecznie wstaję po około godzinie od pierwszego dzwonka. Tłumaczę sobie zawsze, że "muszę się rozbudzić/zmotywować do wstania/zrelaksować/ułożyć w głowie plan dnia", a tak naprawdę marnuję godzinę dnia. Godzinę podczas której można by przeczytać kilka stron książki (omg chyba mnie właśnie olśniło! Jak dobrze jest pisać bloga :P). Tu znów się kłania brak planu, ale nie o tym teraz chciałam napisać. Odnośnie tej "drzemki", to ostatnio na blogu Karola Rolewicza wyczytałam, że jest to w ogóle niezdrowe. Postanowiłam więc wczoraj ustawić tylko jeden budzik na godz. 7:00, by po 8-mej pojechać do stolarza. Jaki był efekt? Zaspałam :) Mój umysł tak był przyzwyczajony do tego, że za 10-15 minut zadzwoni kolejny budzik, że wcisnęłam odruchowo guzik w telefonie i padłam dalej spać. Przez tę sytuację wiem, że muszę nad sobą mocno popracować, by nie marnować czasu w łóżku :P

Co jeszcze powoduje, że ludzie nie realizują swoich noworocznych postanowień? Według mnie ciągłe odkładanie w czasie - "aaa... zacznę od jutra!". Niestety sama też cierpię na prokrastynację, więc doskonale rozumiem ludzi z podobnym problemem. W minionym miesiącu przełożyłam bardzo dużo spraw, tłumacząc się, że od poniedziałku zacznę, że od nowego katalogu zrobię to i tamto. Czasem czekamy na idealny moment, by coś zacząć robić. Zmartwię was. Jeśli chcecie na coś czekać, to się po prostu możecie nie doczekać. Ja jestem strasznie szczególarska i dokładna, wielu rzeczy nie zrobiłam, bo uważałam, że jeszcze nie teraz, że jeszcze muszę to dopracować, podszkolić się itd. Obserwując sukcesy wielu ludzi doszłam do wniosku, że gdy zaczynali swoją karierę, żaden z nich nie był idealny. Wszyscy po prostu podjęli decyzję, zrobili plan i od razu przystąpili do działania. Ze szkolenia Kamili Rowińskiej pamiętam, że należy odrzucić perfekcjonizm i po prostu ruszyć do boju. Wiem, że z tym mam ogromny problem, bo stawiam zawsze na najwyższą jakość i po prostu nie potrafię się za coś zabrać, jak wiem, że nie będzie idealne.

No to się wyspowiadałam przed światem ze swoich kilku niezrealizowanych postanowień, więc teraz nie mam wyboru i od jutra... yyy... od dziś (!) robię plan i zaczynam działać. Bez wymówek.

4 comments:

  1. Polecam artykuł: http://michalpasterski.pl/2008/06/jak-wstawac-wczesnie/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki! Na pewno się przyda, to mój odwieczny problem :) 4 budziki to u mnie standard, inaczej nie wstanę :P

      Delete
  2. Bardzo zainteresował mnie Twój blog. Co powiesz na wspólną obserwację? Pozdrawiam jusinx.blogspot.com

    ReplyDelete