Decyzje, które zmieniają wszystko

Macie czasem tak w życiu, że jedna decyzja odmienia je o 180'? Ten jeden, często drastyczny krok, który powoduje, że zmienia się absolutnie wszystko... Tylko zanim ten krok nastąpi, to mija sporo czasu, niekiedy nawet kilka lat.

Co powoduje, że nagle w jednej chwili potrafimy zostawić swoje dotychczasowe życie i zacząć podążać nową ścieżką? Co musi się wydarzyć, by w końcu powiedzieć sobie "dość"? Co nas motywuje do podjęcia takich działań, a co sprawia, że tkwimy w jednym punkcie, będąc nieszczęśliwi? Strach przed porażką? Obawa o stratę czegoś? Przyzwyczajenia? Strefa komfortu? Głupie "co inni sobie pomyślą"?

Czasem po prostu nie da się tego wyjaśnić, skąd ten wewnętrzny głos w nas, który mówi po prostu "ZRÓB TO!" i pcha nas do przodu.

Foto: www.deviantart.com

Do tej notki zainspirowało mnie wczorajsze wystąpienie Izy, która jest biznesowym coachem. Było to jej pierwsze od dłuższego czasu przemówienie przed większą publicznością, ale nie dała tego w ogóle po sobie poznać. Mówiła pewnie, z wielką energią i pasją. Kobieta inteligentna, szalenie bystra, niesamowicie kreatywna, silna i niezależna, która twardo stąpa po ziemi. Opowiedziała swoją historię, która mnie poruszyła i wzruszyła. Zwierzyła się z tego, jak w jednej chwili spaliła za sobą mosty, zdecydowanie zamknęła długi rozdział swojego życia i zaczęła wszystko od nowa. Od zera. Zostawiła za sobą praktycznie wszystko. Trzeba mieć w sobie niesamowitą odwagę, by zrobić coś takiego. Mnie często paraliżuje strach przed podjęciem wielu decyzji. Waham się, analizuję, przeliczam, stawiam na szali "za" i "przeciw". Iza uświadomiła mi, że nie można tyle myśleć, bo może mi życie uciec między palcami, trzeba po prostu zacząć działać. Nie jutro. Dziś. Tu i teraz. Wziąć los we własne ręce. Przejąć stery, odpowiednio ustawić żagle i przeć do przodu.

Nie można przejmować się tym, co inni o nas pomyślą. To nasze życie i tylko od nas zależy, jak je wykorzystamy. Wielu ludzi żyje w schematach i po pewnym czasie zdają sobie sprawę z tego, że są nieszczęśliwi, ale nic z tym nie robią.  Idą ścieżką utartą przez społeczeństwo - mąż żywiciel rodziny, żona siedząca w domu i pilnująca dwójkę dzieci i robiąca obiadki, domek z kominkiem i ogrodem, piesek albo kotek, każdy dzień wygląda tak samo. Wspaniały schemat, w którym jest 90% ludzi. Jak widzę osoby żyjące w tym filmie, to pytam ich: "Dlaczego?". Jako odpowiedź dostaję: "Taka kolej rzeczy", "A jak ma być inaczej?", "Przecież to normalne". A gdy ja mówię, że inaczej sobie to wszystko wyobrażam, to po wysłuchaniu mojej wersji każą mi się puknąć w głowę i wybrać do lekarza. Ciekawe, kto się będzie pukać w czoło za 20 lat.

Jeśli Twoje najbliższe otoczenie się nie rozwija, są to ludzie bez ambicji i szczytem ich życiowych marzeń jest mieć "bezpieczną" pracę, żonę/męża, dziecko i dom, to prędzej czy później poczujesz się w tym środowisku nieszczęśliwy. Gdy zdasz sobie sprawę, że się dusisz, codzienna rutyna cię męczy i czujesz, że stoisz w miejscu, to nagle może się okazać, że osoby, które miały być twoim oparciem, idą w zupełnie innym kierunku. Jeśli zaczniesz wprowadzać jakieś zmiany, bo chcesz lepszego życia, to zobaczysz jak niespodziewanie te osoby zaczną cię ciągnąć w dół. I jeśli w tym momencie nie podejmiesz właśnie TEJ decyzji, to mogą cię ściągnąć na samo dno.  Ale jeśli się odważysz i zrobisz TEN krok, to Twoje życie będzie takie, o jakim zawsze marzyłeś.

I tego Wam życzę - podejmowania trafnych i odważnych decyzji, jedzenia życia wielką łyżką, ogromnego rozwoju osobistego i realizacji pięknych celów.

2 comments:

  1. Jeśli siedzenie z dziećmi w domu i gotowanie obiadków jest "taką koleją rzeczy", to jest to złe. Jeśli jednak jest to dla kogoś szczyt marzeń? Nieważne, czy jest się kafelkarzem, kurą domową, czy bizneswoman stulecia. Ważne, żeby robić to, co się kocha i być z tym szczęśliwym.

    ReplyDelete
  2. Zgadza się - ważne, by robić to, co się kocha i być szczęśliwym. Tutaj miałam na myśli kobiety, które to traktują na zasadzie "bo tak musi być", bo innej opcji nie widzą, mąż, dzieci i koniec marzeń, nic im więcej nie potrzeba - tak zdają się jedynie mówić, a w głębi serca zazdroszczą innym, którzy realizują swoje pasje i tłumaczą się tylko w ten sposób: "Ja to mam dzieci i nie mogę sobie na to pozwolić", "starczy mi to, co mam", i wtedy jest to smutne, bo ja uważam, że trzeba ciągle się rozwijać i stawiać poprzeczkę wyżej.

    ReplyDelete