Koniec 9-letniej przygody z... ETI :)

W końcu... po prawie 5 latach walki... udało się - obroniłam dziś tytuł magistra.... Pomimo, że wiele osób we mnie nie wierzyło i mnie demotywowało - "po co ci to", "zrób sobie mgr-a z kierunku, który cię kręci", "przecież i tak informatykiem nie będziesz" itd. Ale mimo to, było kilka osób (którym bardzo dziękuję), które mnie wspierały i były ze mną do ostatniej chwili. Dzięki nim się nie poddałam i pomimo, że była to dla mnie ogromna przeprawa przez mękę - dopięłam swego. Ta prawie 5-letnia przygoda z magisterką nauczyła mnie wytrwałości i tego, że jeśli coś sobie postanowisz i robisz, nawet małe kroki, to zawsze swój cel osiągniesz, pomimo wielu trudności.

Pamiętam do dziś słowa Kamili Rowińskiej, które powiedziała na seminarium "Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale" w czerwcu zeszłego roku - "dopóki nie zrzucisz balastu, nie pójdziesz do przodu". Wiem, że ta niekończąca się praca dyplomowa była dla mnie właśnie takim balastem i nie mogłam w niektórych projektach ruszyć z miejsca, bo ciągle coś mi zaprzątało umysł. Dziś poczułam ulgę. Jakby kamień mi spadł z serca. Z egzaminu wyszłam prawie że na skrzydłach. Czuję, że zamknęłam ważny rozdział życia, który otworzył furtkę do realizacji wielu pomysłów, które ciągle spychałam gdzieś w głąb umysłu... ;)


Zdjęcie do dyplomu :) made by www.paradizart.pl :)

0 komentarze: