Feature news

Kolorowa kreska na lato

Latem uwielbiam bawić się makijażem na wieczór i testować różne kolory na oczach i ustach. Postawiłam na prosty makijaż z akcentem na kolorową kreskę na oku - do tego użyłam linera z limitowanej edycji Very Me, który ma przepiękne drobinki nabłyszczające i wygodny aplikator w pędzelku. Poniżej mój makijaż wykonany na ostatnią imprezę. Użyłam w nim matowego musu od Oriflame w kolorze Soft Mulberry, ale gdy odtwarzałam ten makijaż dla Was, by zrobić więcej zdjęć w dobrym świetle dziennym (mam tylko wbudowaną lampę w aparacie, która nie nadaje się do robienia zdjęć z bliska), jednak postanowiłam zmienić kolor ust i nałożyłam nową pomadkę winylową w żelu (nowość w Katalogu 10) w kolorze Pink Malibu. Myślę, że ten wybór bardziej ożywił ten imprezowy makijaż. A Wam która wersja się bardziej podoba? :)









Niestety mój aparat totalnie nie oddaje koloru tej winylowej pomadki - w rzeczywistości jest to kolor bardzo żywego różu - jest taki żerewiasty, że zastanawiam się, czy świeci w ciemności :)


Tak, jak pisałam wyżej, liner ma bardzo wygodny aplikator w pędzelku, dzięki czemu możecie narysować precyzyjną kreskę. Kolor jest baaardzo intensywny, jednak osoby, które mają cerę alergiczną, powinny uważać - wszystkie kosmetyki kolorowe o barwie zielonej, zawierają w składzie tlenek miedzi, który służy jako barwnik i niektóre osoby mogą być na niego wrażliwe. Dlatego też trudno go zmyć, nawet płynem micelarnym - zostawia na skórze ślad jak po tatuażu. Ale spokojnie - znika na drugi dzień, po nałożeniu kolejnego makijażu i demakijażu :)




Do tego makijażu dobrałam manicure w metalicznym kolorze. Użyłam lakieru w odcieniu Rose Diamond z kolekcji The One. Nie jest to żadna nowość - ten kolor jest już od samego początku, ale dopiero teraz na niego zwróciłam uwagę. Ostatnio bardzo modny jest metaliczny manicure wśród blogerek urodowych. Efekt ten osiąga się przy użyciu lakierów hybrydowych, ale zobaczcie i oceńcie mój manicure tym lakierem - według mnie efekt jest bardzo podobny :)







Jak Wam się podoba taka propozycja imprezowego make-upu na letni wieczór? :) Dajcie znać w komentarzach.

P.S.
Jeśli chcecie kupić produkty ze zdjęć w specjalnej niższej cenie + odebrać prezent za pierwsze zakupy, możecie założyć konto w sklepie internetowym tutaj: www.orivip.pl 
Read more »

Matowy mus do ust od Oriflame

Na okładce Katalogu 7/2016 Oriflame znajdziemy matowy mus do ust - czyli pierwszą w historii Oriflame pomadkę w płynie. Oczywiście nie mogłam się opanować i zamówiłam wszystkie kolory, bo nie mogłam się zdecydować na jeden. Zresztą zobaczcie - opakowania i kolory są tak piękne, że naprawdę szkoda mieć tylko jeden!





Na początku wspomnę o błędzie w Katalogu - kolor 31947 Red Velvet jest zamieniony z 31951 Rouge Seude:

Od lewej: Red Velvet i Rouge Suede
U góry Red Velvet a na dole Rouge Suede
Dlatego jeśli chcecie mieć kolor ciemnoczerwony, to trzeba wpisać kod 31951 Rouge Suede, a jeśli chcecie ten różowo-czerwony to kod 31947 Red Velvet. Wygląda to tak, jakby w fabryce źle te kolory nalali, bo nie pasują do nazwy - Red Velvet powinien być czerwony, a nie różowawy.

Poniżej na zdjęciach swatche, jednak zamieniłam miejscami te dwie pomadki 31947 i 31951, aby mi kolorystycznie pasowały :)




Okazuje się, że pomadka pomadce nie równa. Kolor toffee ma moim zdaniem totalnie inna konsystencję niż pozostałe pomadki - jest bardziej lepki i nie rozprowadza się tak gładko jak pozostałe.

Pomadki mają "włochaty" mięciutki aplikator. Mam wąskie usta, dlatego jest on dla mnie za szeroki i niewygodny w używaniu, więc nakładam ten mus oddzielnym pędzelkiem przeznaczonym do ust.




Musy rozprowadzają się gładko i po zastygnięciu na ustach dają wrażenie pudrowych. Naprawdę jest niesamowity komfort noszenia ich na ustach - ja jestem zachwycona! Do tego kolor, który trwa i trwa i trwa... :) Kolory są bardzo trwałe i intensywne!

Poniżej moje 2 makijaże - pierwszy z wykorzystaniem musu 31946 Coral Dream, a niżej 32256 Soft Mulberry,








Jeśli chcecie je przetestować 20% taniej, to zachęcam do założenia konta VIP tutaj. Każdy produkt z Katalogu Oriflame objęty jest gwarancją satysfakcji - oznacza to, że możecie zużyć 30% i oddać produkt bez podania powodu, jeśli nie spełnia Waszych oczekiwań, a Oriflame zwraca pieniądze.
Read more »

Astaksantyna i jej niesamowite właściwości

Czy słyszeliście kiedyś o Astaksantynie? 800 razy aktywniejsza niż koenzym Q10, 500 razy silniejsza niż witamina E oraz 40 razy skuteczniejsza niż beta-karoten. Astaksantyna to najsilniejszy z antyoksydantów, jaki można pozyskać w przyrodzie, jest przełomowym odkryciem w dziedzinie wzmacniania odporności, opóźniania procesów starzenia (wielką fanką Astaksantyny jest np. Madonna czy Oprah Winfrey), czy hamowania rozwoju nowotworów. Sama stosuję ją regularnie od 3 lat i zauważyłam jej bardzo pozytywny wpływ na mój organizm. Astaksantyna ma tę przewagę nad innymi produktami, że działa na wiele różnych schorzeń, nie wywołując przy tym żadnych skutków ubocznych. Właściwie to nie da się jej przedawkować, bo jej nadmiar jest po prostu z organizmu usuwany.

Astaksantyna - co to takiego i skąd pochodzi?

Astaksantyna znajduje się w algach, fitoplanktonie, a także w niektórych roślinach, grzybach i bakteriach. Ponieważ jednak stanowią one część łańcucha pokarmowego, trafiają z czasem do organizmów zwierząt. Każde morskie zwierzę o różowym lub czerwonawym kolorze, np. łosoś, homar, krewetka czy krab ma w sobie naturalną astaksantynę. Naturalna Astaksantyna jest zawarta w najbardziej skoncentrowanej postaci znanej w świecie fauny właśnie w mięśniach łososi i, zdaniem naukowców, to dzięki niemu ryby te są zdolne pływać w tak ekstremalnych warunkach, jak np. pod prąd w górę wodospadu.

Swedish Beauty Complex

Astaksantyna, którą ja stosuję, zawarta jest w czystej postaci w kompleksie Swedish Beauty, który dystrybuuje Oriflame. Zawiera wyciąg z jagód i karotenoid astaksantynę w dawce 3 mg/kapsułkę, pozyskaną z alg żyjących w wodach wokół Archipelagu Sztokholmskiego w Szwecji. Razem skutecznie chronią naturalne piękno skóry, zwiększają wytrzymałość mięśni oraz dbają o zdrowie układu krążenia. Ponadto zawarte w Kompleksie jagody są źródłem witaminy C.
Opakowanie zawiera 30 kapsułek. Koszt - standardowo 74,90 zł lub 59,92 zł Klient VIP. Natomiast w dniach 24 maja - 13 czerwca będzie w promocji - 59,99 zł lub 47,92 zł dla Klienta VIP. Ja sama zrobię spore zapasy (produkt ma około 2 lat przydatności do spożycia), ponieważ gdy pojawia się w promocji, zazwyczaj zostaje wyprzedany w przeciągu kilku dni.

Bardzo ważne informacja - Oriflame NIE robi astaksantyny! Nad tym produktem pracują naukowcy światowej sławy w centrum badań w Igellosie. Oriflame jest tylko dystrybutorem. Kilka lat temu produkt ten cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że podobno firmy farmaceutyczne w Polsce chciały wykupić prawa do tego produktu, na co Oriflame się nie zgodziło.


Oprócz samej astaksantyny, Oriflame ma w ofercie cały zestaw Wellness Pack, który zawiera 21 saszetek, w skład których wchodzi:
  • - 1 tabletka witamin i minerałów (jest wersja dla kobiet lub dla mężczyzn), które pokrywają 100% dziennego zapotrzebowania wg WHO
  • - 1 kapsułka Swedish Beauty Complex
  • - 2 kapsułki kwasów Omega 3 (jest to olej rybi najczystszej postaci, pozyskiwany z malutkich rybek żyjących bardzo krótko w Oceanie Atlantyckim, dzięki temu mamy pewność, że jest to produkt najwyższej jakości, czego nie można powiedzieć o standardowym tranie z rekina, który żyje długo i przez całe swoje życie zjada wszystkie zanieczyszczenia, które my potem wprowadzalibyśmy do organizmu)

Cały Wellness Pack kosztuje 109,90 zł, a dla Klientów VIP - 87,92 zł. W przypadku Wellness Packów można założyć 3-miesięczną subskrypcję. Działa to tak, że przez 3 pierwsze Katalogi (1 Katalog w Oriflame trwa 3 tygodnie) zamawiacie w cenie standardowej za 87,92 zł, natomiast w 4-tym Katalogu otrzymujecie ten zestaw za 80 groszy! W związku z tym dzienny koszt suplementacji 1 saszetki wynosi jedynie 3,15 zł za te 4 produkty!

Zalety Astaksantyny

Oto kilka zalet naturalnej astaksantyny, różniącej ją od beta karotenu, który tych cech nie posiada:
  • - Przenika barierę między układem krwionośnym a mózgiem dostarczając przeciwutleniacze do mózgu i centralnego układu nerwowego i zapobiega stanom zapalnym tych organów 
  • - Przenika barierę między siatkówką a układem krwionośnym zaopatrując oko w przeciwutleniacze i zapobiegając stanom zapalnym 
  • - Przemieszcza się wewnątrz organizmu dostarczając przeciwutleniacze i zapobiegając stanom zapalnym we wszystkich organach ze skórą włącznie 
  • - Napina błonę komórkową 
  • - Wiąże tkankę mięśniową 
  • - Działa jako silny przeciwutleniacz i szybko eliminuje wolne rodniki oraz neutralizuje tlen singletowy.


Na co może pomóc Astaksantyna?

Astaksantyna ze względu na swoje zalety może pomóc w wielu schorzeniach. Zebrałam z różnych źródeł takie właściwości:
  • - Pomaga zredukować ból spowodowany artretyzmem i chorobami stawów 
  • - Kontroluje śmiertelne „ciche zapalenia”, powód chorób serca, zawałów, raka, cukrzycy, choroby Alzheimera i wielu innych, groźnych dla życia przypadłości 
  • - Dodaje energii, zwiększa siłę i wytrzymałość 
  • - Działa jako „wewnętrzny ekran słoneczny” i poprawia stan skóry 
  • - Wzmacnia system odpornościowy organizmu 
  • - Chroni oczy i mózg przed działaniem wolnych rodników i utleniaczy 
  • - Wspiera układ sercowo-naczyniowy i utrzymuje w normie poziom cholesterolu
  • - Zmniejsza ryzyko występowania różnych rodzajów nowotworów (m.in. raka piersi, okrężnicy, pęcherza i jamy ustnej) poprzez stymulację apoptozy (śmierć komórek nowotworowych) i zahamowania peroksydacji tłuszczów.
  • - Zmniejsza poziomy glukozy we krwi, zwiększa wrażliwość na insulinę
  • - Łagodzi stany zapalne min. artretyzm i astmę
  • - Przekracza barierę krew-mózg, co pozwala chronić tkanki mózgowe przed stresem oksydacyjnym
  • - Zapobiega lub spowalnia trzy z najczęściej występujących chorób oczu: związanego z wiekiem zwyrodnienia plamki żółtej, zaćmy i jaskry
  • - Wzmacnia żyły, działa na układ krążenia
  • - Zmniejsza ból mięśni wywołany wysiłkiem fizycznym ogranicza stany zapalne wywołane promieniami UV
  • - Poprawia ostrości widzenia
  • - Obniża objawy osłabienia wzroku ze względu na zwiększony przepływ krwi w naczyniach włosowatych do ciała rzęskowego
  • - Odmładza skórę od wewnątrz
  • - Wpływa na skórę, ogranicza linie zmarszczek i wygładza je poprawia elastyczność i zwalcza suchość skóry 
  • - Poprawia trawienie i łagodzi refluks
  • - Wspomaga płodność zwiększając liczebność nasienia
  • - Pomaga zapobiegać oparzeniom słonecznym, chroniąc przed szkodliwym wpływem promieniowania (m.in. podczas lotu samolotem, przed promieniami rentgena, badaniami tomograficznymi, itp.)
  • - Zmniejsza uszkodzenia oksydacyjne DNA
  • - Łagodzi objawy zapalenia trzustki, stwardnienia rozsianego, zespołu kanału nadgarstka, reumatoidalnego zapalenia stawów, choroby Parkinsona i Charcot oraz chorób neurodegeneratywnym. 

Lista ta jest coraz dłuższa, gdyż pojawia się coraz więcej badań nad tym wspaniałym związkiem.

[EDIT: 20 lipca 2016] Spłynęło do mnie dużo maili od Was, w których kilka osób podzieliło się swoimi doświadczeniami z astaksantyną i okazało się, że pomaga ona też w przypadku niedoczynności tarczycy - potwierdzone badaniami. Moja siostra również potwierdziła ten fakt!

Jak  ją stosować?

Badania krwi ludzkiej na obecność Astaksantyny dowodzą, że preparat ten jest najlepiej przyswajany droga pokarmową. Dawki Astaksantyny podawane ludziom w rozlicznych badaniach różniły się jednak znacznie, wynosząc od 2 mg do 16 mg na dobę. Jaka zatem dawka jest odpowiednia dla ludzi? Odpowiedź na to pytanie zależy od kilku czynników. Po pierwsze: w jakim celu chcemy zażywać Astaksantynę? Po drugie: jakim pochłaniaczem jesteś? Pięcioprocentowym czy dziewięćdziesięcioprocentowym? Ludzie różnią się zdolnością przyswajania karotenoidów, co sprawia, że bardzo trudno jest ustalić jedną dawkę dla wszystkich. Jeśli przyswajasz 90% karotenoidów, to po zażyciu 1 mg Astaksantyny osiągniesz to samo, co twój przyjaciel, przyswajający zaledwie 5% karotenoidów, po zażyciu 18 mg. Głównym czynnikiem decydującym o przyswajaniu Astaksantyny przez organizm jest sposób jej przyjmowania: zaleca się przyjmowanie jej w posiłkach, najlepiej zawierających pewną ilość tłuszczu, ponieważ Astaksantyna, jak inne karotenoidy rozpuszcza się w tłuszczach. Inną możliwością jest przyjmowanie jej w żelowych kapsułkach, które zawierają olej jako bazę. W kapsułkach Swedish Beauty jest odpowiednia ilość oleju kokosowego do tego, aby astaksantyna się rozpuściła. Zalecane przez producentów dawkowanie to obecnie ok. 4 mg dziennie dla osób bez szczególnych dolegliwości.


Poniższa rozpiska przedstawia w ogólnym zarysie zasady, którymi należy się kierować przy ustalaniu dziennej dawki:

Zastosowanie – zalecana dawki:
  • - Przeciwutleniacz: 2 – 4 mg dziennie 
  • - Artretyzm: 4 – 12 mg dziennie 
  • - Zapalenie ścięgien/zespół cieśni nadgarstka: 4 – 12 mg dziennie 
  • - Ciche stany zapalne/zakwaszenie organizmu: 4 – 12 mg dziennie 
  • - Wewnętrzny ekran przeciwsłoneczny: 4 – 8 mg dziennie 
  • - Poprawa wyglądu i stanu skóry: 2 – 4 mg dziennie 
  • - Wzmocnienie układu odpornościowego: 2 – 4 mg dziennie 
  • - Układ sercowo-naczyniowy: 4 – 8 mg dziennie 
  • - Siła i wytrzymałość: 4 – 8 mg dziennie 
  • - Mózg i centralny system nerwowy: 4 – 8 mg dziennie 
  • - Wzrok: 4 – 8 mg dziennie 
  • - Zastosowanie miejscowe: 20 – 100 jedn./milion

W kompleksie Swedish Beauty 1 kapsułka zawiera 3 mg czystej astaksantyny, ale dodatkowo zawiera też wyciąg z jagód, które też są silnym antyoksydantem i wzmacniają działanie astaksantyny. Dlatego można uznać, że 1 kapsułka to zalecana dawka dla osoby zdrowej, 2 kapsułki to dawka dla osoby, która ma problemy ze wzrokiem, układem sercowo-naczyniowym, wytrzymałością czy centralnym układem nerwowym lub pochodzi z grupy ryzyka nowotworowego. Natomiast 3-4 kapsułki zaleca się w przypadku osób, które mają stany zapalne lub np. zakwaszony organizm. Maksymalna dawka to 16 mg / na dobę, powyżej 16 mg astaksantyna się nie wchłania i zostanie wydalona z organizmu. W nagłych przypadkach - u mnie np. gdy miałam zapalenie jamy ustnej (ból tak ogromny, że nie mogłam szczęką ruszać), można wziąć maksymalną dawkę, czyli 5 kapsułek na raz - po 3 godzinach stan zapalny całkowicie zniknął i nie było żadnych skutków ubocznych!

Jak ja stosuję Astaksantynę i w czym mi pomogła?

Od 3 lat regularnie stosuję astaksantynę, początkowo była to 1 kapsułka dziennie (zamawiam Wellness Packa, a tam w saszetce jest 1 kapsułka). Natomiast od dłuższego czasu przyjmuję codziennie 1 saszetkę Wellness Packa + 1 dodatkową kapsułkę, a latem 2 dodatkowe (ze względu na większe promieniowanie UV).


Dzięki Wellness Pack, w tym głównie astaksantyny, poradziłam sobie z takimi problemami:
  • - Pozbyłam się alergii, na którą cierpiałam od dziecka (byłam uczulona na dosłownie wszystko - grzyby, pleśnie, sierść, pyłki wszystkich roślin) - przez prawie 20 lat przyjmowałam leki, które tylko blokowały moje odruchy na alergię, po odstawieniu ich i przyjmowaniu astaksantyny alergia znikła - w tej chwili mam kwiaty w domu (przedtem powodowały one, że się dusiłam i kilka razy w nocy zabrało mnie pogotowie), a z psem mogłabym spać i nawet bym nie kichnęła.
  • - Groziła mi anemia, wyniki badań krwi były tragiczne. Po pół roku stosowania Wellness Pack wyniki się tak pozytywnie zmieniły, że mojemu lekarzowi trudno było w to uwierzyć.
  • - Poprawił mi się wzrok o 1 dioprię, lepiej też widzę w ciemności, zauważyłam, że widzę bardziej ostro. Na studiach wymieniałam szkła w okularach co pół roku, bo ciągle mi się pogarszał wzrok, aż do -3.0D, aktualnie mam -2.0D. Moje oczy też przestały się męczyć podczas długiej pracy przed komputerem.
  • - Latem cieszę się piękną, brązową opalenizną, która pozostaje ze mną do późnej jesieni. Przedtem każde wyjście na silne słońce, pomimo kremów z filtrem, kończyło się dla mnie siedzeniem 3 dni w domu z okładami z maślanki.

Z tego produktu ja jestem bardzo zadowolona, dlatego też polecam go wszystkim!


Jeśli macie ochotę wypróbować astaksantynę w promocyjnej cenie, to możecie założyć konto VIP tutaj. Rejestracja Was do niczego nie zobowiązuje - po prostu macie zniżkę na wszystkie produkty -20% i możecie robić zakupy kiedy chcecie i na ile chcecie. Nie ma obowiązku zamawiania co miesiąc ani na określoną kwotę.

P.S.
Promocja dla czytelników bloga! Wejdź na www.oriwell.pl i jako kod promocyjny wpisz "BLOG", a otrzymasz miłą niespodziankę :)

Źródła:

  • Naturalna Astaksantyna – Królowa karotenoidow, Bob Capelli, przy współpracy dr Geralda R. Cysewskiego, Hawaje 2007. 
  • http://stressfree.pl/astaksantyna-najskuteczniejszy-z-antyoksydantow/ 
  • http://www.naturalna-medycyna.com.pl/astaksantyna-przeciwutleniacz-ochrona-organizmu-antioxidant-antyutleniacz-astaxanthin.html 
  • http://astaksantyna.pl/19
Read more »

Rozświetlony makijaż na imprezę

Po dłuższej przerwie w blogowaniu powracam do Was z postem z branży Beauty. Dziś zaprezentuję Wam, jak wykonałam rozświetlony makijaż na imprezę, który do 5-tej nad ranem został nienaruszony, pomimo całonocnej zabawy na Armin Only w ostatnią sobotę. Pokażę Wam też jakich kosmetyków do tego użyłam i zdradzę też kilka swoich tricków, dzięki którym można osiągnąć świetny efekt kosmetykami, które docelowo mają inne zastosowanie niż podaje producent. Jeśli jesteście ciekawe, jak uzyskać taki efekt jak poniżej, to zapraszam do dalszej lektury tego posta :)


Jeśli chcecie, aby makijaż trzymał się całą noc, to najważniejszą rzeczą jest zadbanie o cerę! Żadne bazy/fixery/kosmetyki o przedłużonej trwałości/etc Wam nie pomogą, jeśli Wasza twarz nie jest odpowiednio oczyszczona i przygotowana pod makijaż. W tym celu dzień wcześniej:
- oczyściłam twarz peelingiem Swedish Spa od Oriflame (ten w słoiczku :) ),
- nałożyłam maseczkę oczyszczającą Pure Nature Oriflame (ta z glinką :) ),
- stonizowałam skórę tonikiem Ecollagen,
- nałożyłam serum Ecollaen + krem na noc + krem pod oczy True Perfection (świetnie radzi sobie z sińcami pod oczami).
Po takim zabiegu na naszej skórze makijaż będzie trzymał się najdłużej, a do tego nasza cera będzie wyglądać bardzo świeżo i promiennie.

Przed przystąpieniem do makijażu zawsze zaczynam od demakijażu (nawet jak nie miałam na sobie wcześniej makijażu, to skórę i tak trzeba oczyścić!) i pielęgnacji.
1. Demakijaż zawsze wykonuję płynem micelarnym Diamond Cellular - nie podrażnia moich wrażliwych oczu, nie muszę zdejmować soczewek, dodatkowo przywraca skórze odpowiedni poziom pH, więc można od razu przejść do pielęgnacji (pomijając tonik).
2. Tego dnia nałożyłam krem pod oczy oraz serum True Perfection - pięknie rozświetla skórę, szybko się wchłania i nawilża skórę - odpowiednie do każdego rodzaju cery, nawet tej tłustej (pomimo drobinek rozświetlających, nie powoduje ono świecenie się skóry tłustej).

Poczekam kilka minut, aż serum dokładnie się wchłonie i nałożyłam rozświetlającą bazę pod makijaż Giordani Gold w strategiczne miejsca - czyli czoło, brodę i nos - dlatego, że te miejsca najszybciej się ścierają.

Kolejnym krokiem było zaaplikowanie korektora pod oczy - bardzo polecam korektor w tubce The One Everlasting - świetnie kryje cienie pod oczami, a pomimo to jest leciutki. Korektor ten też nałożyłam na całą powiekę ruchomą - używam go też jako bazę pod cienie.

Następnie przeszłam do nałożenia podkładu - tym razem wybrałam dwa:
- The One Everlasting Extreme - odcień Vanilla - nałożyłam go w tzw. "trójkącie świetlnym", czyli na czoło, nos, pod oczami i na brodę. Jest to najjaśniejszy odcień podkładu w portfolio Oriflame i do tego najbardziej kryjący i najtrwalszy.
- The One BB Cream - który nałożyłam na resztę twarzy. Uwielbiam ten produkt, bo oprócz tego, że jest leciutki, to pięknie kryje, dopasowuje się do kolorytu cery i rozświetla, a nawet maskuje drobne cienie pod oczami. Do tego jest bardzo trwały i pomimo, że to krem BB, to dla mnie jest lepszy niż niektóre podkłady.

Całość utrwaliłam pudrem sypkim The One - odcień transparentny, wygląda jak biała mąka, ale w rzeczywistości super się dopasowuje do kolorytu cery, matowi twarz i przedłuża trwałość makijażu. Nałożyłam go na cała twarz - łącznie z powiekami.

Niektórzy po tym kroku zaczynają modelowanie, ja jednak wcześniej robię brwi i dopiero potem przechodzę do konturowania. Do zrobienia brwi użyłam moich 2 ulubionych produktów, w których jestem zakochana od wielu lat:
- odżywki do rzęs i brwi - wyczesuje nią resztki pudru z brwi i układam włoski oraz je nawilżam,
- na tak mokre brwi nanoszę cienię z paletki do brwi The One (ten produkt chyba zna każda Klientka Oriflame, która kupuje kolorówkę :) ) - przez to że brwi są mokre, można tymi cieniami dosłownie narysować takie brwi, na jakie macie ochotę. Często dostaję pytania, czy to makijaż pernamentny - nie, to właśnie efekt tej odżywki+cieni. Dolną linię brwi oczyszczam i wyrównuję adaptacyjnym korektorem w płynie Giordani Gold - super on się też nadaje do zbierania resztek oprószonych cieni na policzkach. Zamiast korektora GG możecie też użyć cielistej kredki The One - też pięknie można nią podkreślić łuk brwiowy.

Dopiero po wykonaniu brwi przeszłam do modelowania twarzy i tutaj użyłam 2 technik, nie przesadzając z żadną z nich, aby nie uzyskać przerysowanego efektu:
- strobbing - modelowanie rozświetlaczem,
- konturowanie bronzerem.
W pierwszej kolejności nałożyłam rozświetlacz na mokro i do tego celu użyłam kremowych cieni w słoiczku The One - odcień Beige Pearl. Najlepszy efekt uzyskacie, gdy nałożycie te cienie pędzlem do podkładu Giordani Gold - ma kształt, który idealnie nadaje się do tego "zabiegu". Odrobinę tego rozświetlającego cienia nałożyłam też pod łukiem brwiowym i nad wargą.


Następnie w te same miejsca nałożyłam rozświetlacz na sucho - do tego wybrałam perełki rozświetlające Giordani Gold - wyjęłam białe i różowe perełki, zmieszałam pędzlem i nałożyłam w te miejsca.
Jako bronzera użyłam kuleczek brązujących Giordani Gold Dark Bronze - są one z połyskiem, więc też wzmocnią nasz "higlight" :) Nałożyłam je pod kością policzkową, wzdłuż nosa (po bokach) oraz po prawej i lewej stronie czoła, aby nadać mojej twarzy kształt owalu i delikatnie ją "opalić".

Makijaż oczu wbrew pozorom nie zajął mi wcale tak dużo czasu. W pierwszej kolejności nałożyłam brązowy cień z paletki Very Me w zagłębieniu powieki puchatym pędzlem Oriflame, którym super się cieniuje! Następnie nałożyłam najjaśniejsze cienie z tej paletki pod łukiem brwiowym i złączyłam je z tymi brązowymi, tak aby nie było widać wyraźnego przejścia między nimi. Na koniec nałożyłam cienie mokre Giordani Gold w kolorze złotym na powiekę ruchomą - wklepałam je palcami. Można by tak je pozostawić, bo pięknie zastygają, ale aby je utrwalić, wklepałam w nie delikatnie pacynką pojedyncze cienie Pure Colour (odcień beżowy).
Dolną powiekę zaznaczyłam brązową kredką Giordani Gold, którą roztarłam i utrwaliłam cieniami z paletki - jeśli zostawicie samą kredkę, to po całonocnej imprezie ona Wam się rozpłynie, dlatego koniecznie "przyklepcie" ją cieniami prasowanymi!
Linię wodną wypełniłam cielistą kredką The One.
Na koniec zrobiłam kreskę linerem Very Me, który jest teraz akurat na wyprzedaży w Oriflame - ma drobinki rozświetlające i nie daje koloru smolistej czerni, tylko takiego metalicznego grafitu. Moim zdaniem te linery w pędzelku Very Me to najlepsze tusze do kresek w Oriflame - nie wiem, czemu są tylko na wyprzedażach, bo pięknie się nimi maluje kreski i do tego są mega trwałe.
Pozostało wytuszowanie rzęs - użyłam do tego maskary The One Instant Extensions - zawiera ona w sobie wysokiej jakości mikrowkłókna, które "przyklejają się" do naszych naturalnych rzęs - dzięki temu można uzyskać efekt podobny jak przy przedłużaniu rzęs metodą 1:1! Serio - niejednokrotnie pytano mnie, czy miałam zagęszczane rzęsy :)

Na samy końcu usta - długo się zastanawiałam nad kolorem, ale zależało mi na zaakcentowaniu oczu i twarzy, dlatego usta zostawiłam w kolorze cielistym - na początek nałożyłam pomadkę Giordani Gold, a następnie błyszczyk The One PowerShine, który przepięknie pachnie arbuzem i optycznie powiększa usta.

W takim makijażu bawiłam się całą noc i przypuszczam, że gdybym poszła w tym makijażu spać (czego oczywiście robić niewolno! :) ), to na drugi dzień nikt by się nie zorientował, że był on zrobiony dzień wcześniej.

Jeśli Wam się podobało - udostępnijcie dalej :)
Jeśli chcecie kupić kosmetyki Oriflame taniej oraz korzystać z moich bezpłatnych porad kosmetycznych - zachęcam do rejestracji na mojej stronie - rejestracja do niczego nie zobowiązuje - po prostu możecie kupować produkty taniej, kiedy chcecie i ile chcecie, bez żadnych ograniczeń oraz konieczności zamawiania co miesiąc.

Kasia ;*

Poniżej zdjęcia kosmetyków, które wymieniłam w tym poście oraz zdjęcia makijażu :)

P.S. Biżuteria też jest od Oriflame :)










Read more »